Demosy 005

Vomigod "Promo 2004"
Demo, self released
2004
1. Kolekcjoner Wagin
2. Oral Troll
3. Respirator
Oto drugie nieślubne dziecko ojczystego napierdalacza - łamacza kości zwanego
VOMIGOD. Nazwa bynajmniej nie sugerująca obcowania z pięknymi wampirzycami,
leśnymi elfiątkami czy innymi równie "odjechanymi" strcite "metalowymi"
tematami. Muzyka także do symfonicznego plumkania nie należy, ale za nic mnie to
nie martwi. Czemu? Bo VOMIGOD to nie zgraja wymalowanych chłopaszków tylko
totalnie miażdżący efekt tego co bardzo potocznie zwie się chorobą mentalną. Nie
wiem czy samym twórcą się to spodoba, ale jak dla mnie ich muzyka jest tak
zboczona i iście o zacięciu szpitalnym że aż mi się ciepło w kroczu robi z
radości. 3 utwory to zaledwie 6 minut muzyki, za to muzyki którą można słuchać
bez końca. Grind/gore z porno domieszką czyni spustoszenie w naszych łbach
pozwalając doświadczyć maniakalnych myśli ludzi zdrowo popierdolonych, a przy
okazji nie stroniąc od czarnego humoru. Demo jest może i skromnie wydane, ale za
to jakość samych nagrań i zawartej tam muzy powala, zaryzykowałbym że nawet
świeżością. Wokale od growli przechodzące w świńskie kwiki, młocące gary
wtórujące im do tego wiosła dają arcyjebaną moc, dostarczają takiego
(pozytywnego) gówna, że z chęcią mimo iż do scatofilii mi daleko, to i tak bym
sobie facjate nim obsmarował. Lubicie grind na ultra wysokim poziomie? Bez dwóch
kurwa zdań piszcie do nich! A co do samych muzyków to nagrywac mi szybciej
kolejne i równie dobre materiały!!!
10/10 (rec. Vomited Corpse)
Belzec "Holocaust"
Demo, Magistelus Infernal Prods.
2001
1. Holocaust
2. I am the Bringer of Death
3. Blood like Lust
4. Frozen Soil
5. Hvis Lyset Tar Oss
Scena peruwiańska nie jest chyba jedną z najpopularniejszych lecz jeśli ma takie
zespoły jak recenzowany BELZEC lub death metalowy MORTEM (z k
tórego tu notabene gra basowy) to raczej nie ma się co martwić. No chyba że
jedynie o trudność w zdobyciu tych materiałów. Do mnie demko trafiło przypadkiem
i nie ubolewam, bo jest to kawał świetnego black metalu, iście demonicznego,
opętańczego. Mimo, iż w tle pobrzmiewa ledwie słyszalny klawisz, to za nic nie
wytrąca on z równowagi i mówiąc krótko nie wkurwia. Podnosi tylko klimat grozy a
reszta instumentarium napierdala swe szybkie tempa. Brudne gitary, szybka
perkusja i cholernie zajebisty wokal. Efekt słyszalności go na pierwszym planie,
podgłośnienia go jak i przesterowania jakby starym radiem daje efekt zabija jący.
Czasem kojarzy się ich muzyka (w sensie aranżacji) z dokonaniami innych kapel
jak choćby: trochę patentów z Immortal, Dimmu Borgir (skojarzenie tylko 5%),
jest tu troszkę z Marduka czy nawet z Myrkskog z debiutu. Jednakże ile bym nie
podał skojarzeń to i tak wydaje mi sie, że ich muzy trzeba sobie na spokojnie
posłuchać. Nie jest w żadnym stopniu odkrywcza, ale słucha się jej miło.
Najwiekszym atutem tej de
mówki jest wyważenie ów brutalności w szybkich partiach z całą tą otoczką grozy,
zła potęgowanej przez klawisze. Owszem prócz ochów i achów demko czasem
przynudza gdyż chłopaki momentami jadą z byt ewidentnie na modłę wymienionych
bandów. Na szczęście nie ma tych momentów aż tylu, a resztę wypełnia klawy BM.
No i cover BURZUM odegrany z taką lutą, totalnie zbrutalizowana wersja! Świetnie
słyszalne gitary grające jakże to znane riffy, które to chyba już każdy na
wiośle odgrywał nieraz, jednostajne gary i wokal nie schodzący z tonu.
8/10 (rec. Vomited Corpse)

Absent "Errare Humanum Est"
Demo, self released
2004
1. Slave Of Addiction
2. Fiction
3. Manipulation
4. Blind Obedience
Strzegom objawił się nam na metalowej scenie rarytaskiem zwącym sie ABSENT (nie
mylić z ABSYNT, który już nie istnieje i krótko mówiąc grał dość przeciętnie).
Pierwsze co trzeba powiedzieć to pogratulować chłopakom wspaniałego brzmienia,
które uzyskali w Hertz Studio. Jest bardzo konkretne, selektywne i godnym
zauważenia jest, iż mimo silnej intensywności muzyki prezentowanej przez ABSENT,
nie ma absolutnie żadnej mowy o 'torturowaniu' dźwiękiem. 4 utwory wylatują z
głośników z impetem porównywalnym do wybuchu bomby, lecz łeb nas nie boli,
zachowano idealne proporcje pomiędzy drapieżnością i intensywnością a jakością
dźwięku. Muzyka to szybki i brutalny death metal na światowym poziomie,
inspirowany sceną amerykańską zarówno aranżacyjnie jak i brzmieniowo. Wokale
przypominają troszkę Karla Sandersa z NILE choć nie są aż tak nieczytelne,
maniera wokalna jaką stosuje Gofer jest bardziej jadowita, nie posiada aż
takiego bulgotu, lecz spokojnie nadrabia to zajadłością. Gitary często i gęsto
zmieniają motywy, riffy nawet jeśli się powtarzają to są tak dobrane, że nie
przynudzają, a wręcz odwrotnie, gdyż mnie wciągnęła ich analiza dogłębnie. Dużo
kostkowań, tłumień... eh, milusio, milusio! Sekcja rytmiczna także nie odpuszcza
i napierdala srogo czyniąc zniszczenie i szerząc zepsucie, hehe. A tak poważnie
to również obeznanie z instrumentami tych muzyków jest całkiem spore, brakuje
potknięć, jest równo i do przodu bez nudy i jakiejkolwiek żenady. To tyle chyba
o ich twórczości... Polecam kontaktować się z nimi, bo demko jest zajebiste i
cieszy. Zastrzeżeń ja mieć nie do czegokolwiek.
10/10 (rec. Vomited Corpse)

Apokatastasis "Opus Contra Naturam"
Demo, self-financed
2003
1. Mortal Mantrap
2. The Spirit Of Forest
3. Enormous Virtue
4. The Tomb Of Unknown Warrior
5. Frozen Poetry
6. Fright
7. Silent Heartbeat
8. Mandatory Suicide (Slayer cover)
No i mamy kolejną udaną rzecz z naszej rodzimej krainy gdzie wesoło śpiewają
leppery, a kwachy są dostępne nawet w rządzie... Ale zaraz ja nie o tym, hehe.
Chłopaki kryjące się pod nazwą przyprawiającą już samą długością o dreszcze na
lewej pięcie wykonują tzw. szwedzką szkołę death / black metalu. Deathu jest na
ów demosie o wiele więcej, jednakże struktura i melodyjność niektórych riffów
nasuwają skojarzenia z black metalem nazywanym po prostu melodyjnym (jaki ja
kurwa mądry jestem, no!). Aranżacyjnie dzieje się tu sporo, dobre brzmienie
pomaga w wychwyceniu wszystkich smaczków tego CD. Ktoś mógłby rzec, że skoro
melodyjne to pewnie i zarazem banalne; a ja mówię zdecydowanie "nie!". Całość
materiału mimo, iż odkrywcza nie jest, to jednak świeżości kompozycji nie można
im odmówić. Dlaczego? Ano temu, że choćby dynamika jest zachowana, chłopaki nie
'smęcą', warsztat techniczny również dobry (poświęcili jednak troszkę czasu w
przysłowiowym garażu nim zapadła decyzja o nagraniu dema), odpowiednia ilość
przebojowości oraz nie wiem jak to ująć... ten materiał ma to 'coś'... Posiada
tą rzadko spotykaną charyzmę. Demko całkiem niezłe - jeden minus to zbędne jak
dla mnie utwory wykonane tylko na keyboardzie: nie dość że przeciętne, to nie
pasują klimatem do muzyki APOKATASTASIS. Natomiast cover SLAYERa jest naprawdę
bomba! Z tego co wiem i czego dowiecie się niebawem z wywiadu z nimi to planują
zmianę stylistyki na rzeź. Może i dobrze, a może i nie... "Time will tell"
7,5/10 (rec. Vomited Corpse)

Masse Mord "Hatred Towards Mankind
And Life Itself"
Demo, Self-Produced
2004
1. Terrorcrusade 2003
2. Aeon Ov Gehenna
3. God Of Latex Fire
4. Ion Storm (Dodheimsgard cover)
5. Koron Pieśń
6. Outro*fbm
Oto mamy do czynienia z czwartą już demówką (bo jak narazie tylko tego typu
wydawnictwa MASSE MORD nagrywa) tej kapeli. Już na wstępie trza powiedzieć, że
demówka ta prezentuje konsekwentny postęp zespołu, zarówno jeśli chodzi o muzę
jak i o brzmienie oraz całą jakość dźwięku. Po kolei. Materiał ponownie został
nagrany w studio domowym i w pełni zrealizowany przez sam zespół, a z efektu
jaki został uzyskany można być jak najbardziej zadowolonym, bo wszystko brzmi
ciężko, siarczyście, przede wszystkim czytelnie, nie ma też żadnych
niepożądanych dźwięków. W dalszym ciągu podczas styczności z muzą MASSE MORD
obcujemy z automatem perkusyjnym, ale jest on zaprogramowany bardzo sprawnie,
brzmi solidnie i nic a nic nie przeszkadza podczas słuchania. Co do samej muzy
to jest równie dobrze jak nawet nie lepiej niż w przypadku brzmienia. Jest
szybko (chwilami niektóre riffy wprost zmiatają wszystko ze swej drogi...
chwilami chodzi mi po głowie "Rebel Extravaganza"), jest i nie co wolniej i
melodyjniej (ponownie pojawiają się czyste partie gitar, lecz w tym przypadku są
one wg mnie bardziej przemyślane i nie denerwują podczas słuchania jak to miało
miejsce na poprzednim demo), chwilami usłyszeć też można nieco bardziej old
schoolowy patent (jak np. bardzo VENOM'owy riff w świetnym otwierającym płytę
kawałku "Terrorcrusade 2003"). Prócz własnych numerów zespół umieścił też cover
DODHEIMSGARD "Ion Storm", który jest bardzo dobrze zagrany, przez co pasuje tu
jak w mordę strzelił. "Hatred Towards Mankind And Life Itself" to 30 min
naprawdę bardzo dobrego black metalu, co do którego nie można mieć żadnych
większych zastrzeżeń (wszystko solidnie i rzetelnie zagrane, wykrzyczane, dobrze
brzmiące i co najważniejsze interesujące). Sądzę, że jeśli MASSE MORD w dalszym
ciągu zachowa swoją dotychczasową konsekwencję to ich debiutancka pełnowymiarowa
płyta może być rzeczą naprawdę dużego kalibru.
9/10 (rec. Hopecrusher)